sobota, 1 października 2016

12 " Zbyt delikatna"

"Najważniejsze jeszcze przed tobą"


Czy kiedykolwiek zaryzykował byś przyjaźń dla miłości?
To trudniejsze niż by się mogło wydawać co?
Ktoś Ci kiedyś powiedział, że miłość ponad wszystko.
Może i to była prawda.
Lecz miłość potrafi być krucha, i czy w tej sytuacji warto ryzykować?
Siedziałaś sama w kuchni dopijając poranną kawę.
Przeglądałaś prasę w oczekiwaniu na powrót Andersa.
Mieli jakieś opóźnienie dlatego nie wrócili w nocy.
Po raz pierwszy od kilku dni znalazłaś harmonie w swojej głowie i mocno z tego korzystałaś.
Jednak coś wyprowadziło Cię z tego spokoju,a mianowicie pukanie do drzwi.
Niechętnie wstałaś z krzesła i poszłaś otworzyć.
Odruchowo już spojrzałaś przez wizjer w drzwiach i zamarłaś...
To był on.
Opadłaś na podłogę.
Jego widok wywołał u ciebie atak paniki.
Tak bardzo się bałaś.
Gregor coraz bardziej dobijał się do twoich drzwi.
Musiał wyczuć twoją obecność, bo usłyszałaś jego głos:
-Mia, kochanie...-jego głos się załamywał, wziął głęboki oddech- wiem, że tam jesteś.Wiem, że nie chcesz mnie widzieć, ale...-znów przerwał i jakby zwątpił-kocham cię Mia. Masz prawo mi nie ufać, po tym wszystkich co Ci zrobiłem, ale...ja naprawdę Cię kocham i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.Wróć proszę, nie dam sobie rady bez ciebie. Kochanie, wybacz mi. - jego głoś umilkł.
Pojawiły się łzy.
Łzy bezsilności.Jego głos taki pusty, jakby płaczący.
Chciałaś otworzyć drzwi i wykrzyczeć mu jak wielkim jest chamem.
Ale wiesz, że gdybyś zobaczyła jego zapłakane oczy to pewnie byś się poddała.
Byłaś za miękka.
Zbyt wrażliwa.


***

(Anders)

 Otworzyłeś drzwi kluczem, pomału wniosłeś swoje walizki na korytarz i wtedy obróciłeś się i zobaczyłeś ją.
Siedziała pod ścianą z podciągniętymi kolanami do twarzy.
Szlochała.
Usiadłeś obok niej.Wyraźnie się zmartwiłeś, ale nic nie mówiłeś.
Wziąłeś ją w ramiona i delikatnie głaskałeś po głowie.
Wtuliła się w ciebie.
Czułeś drżenie jej ciała, jeszcze mocniej zacisnąłeś swoje ramiona wokół jej ciała.
-On tu był.-powiedziała drżącym głosem, wyraźnie zaskoczony uniosłeś jej twarz i głęboko popatrzyłeś w oczy.
-Kto?-zapytałeś cichym głosem, przesuwając opuszkiem palca po jej policzku.
-Gregor.-wyszeptała jego imię tak cicho jakby bała się, że zaraz się tu pojawi.W twojej głowie pojawiły się myśli jak to możliwe.Po co ?
Dlaczego nie może pozwolić by była szczęśliwa.
Za mało bólu jej zadał?
-Ciii mała, on ci już nic nie zrobi jesteś ze mną-powiedziałeś na co ona głęboko popatrzyła Ci w oczy.
Twoje serce zaczęło bić szybciej.
Nie wytrzymałeś, delikatnie musnąłeś jej wargi,a kiedy nie poczułeś sprzeciwu pogłębiałeś swój pocałunek.
Tak bardzo za nią tęskniłeś.
Za jej smakiem, widokiem, za nią całą.
Poczułeś te motyle w brzuchu.
Tak bardzo ją kochałeś.

 ***

(Gregor)


Czułeś jej obecność.
Wiesz,że tam była i wszystko słyszała.
Miałeś ochotę rozwalić te cholerne drzwi.
Chciałeś ją zobaczyć, choć na chwile wziąć ją w swoje ramiona, poczuć jej oddech na swojej skórze.
Wiedziałeś, że to nie będzie łatwe aby odzyskać jej zaufanie.
Nie po tym jak ją traktowałeś.
Ona nie może być z nim.
On niczego jej nie zapewni, jest karłowatym dupkiem.
Musiałeś ją odzyskać.
Błąkałeś się po lotnisku czekając na samolot do Austrii.
Za tydzień czekały cię kolejne zawody tym razem tu w Norwegii.
I nie zamierzałeś zmarnować takiej okazji.
Wiedziałeś jak Mia reagowała na twój dotyk, gdy byliście razem.
Chwila, my wciąż jesteśmy razem.
Ja nigdy nie zgodziłem się  na rozstanie.
Miałeś do siebie żal, że wtedy wypadła przez to okno dzięki czemu mogła uciec.
Gdybyś tam był nie pozwolił byś na to.
Musisz teraz grać troskliwego i skruszonego, a gdy już wróci do ciebie nie pozwolić juz tak łatwo jej uciec.
Miejsce Mii jest przy tobie, a ona musiała się w końcu tego nauczyć czy tego chciała czy tez nie.

***
(Anders)

Wziąłeś ją na ręce i zaniosłeś do sypialni.
Delikatnie położyłeś ją na łóżku i pochyliłeś się nad jej chudziutkim ciałem.
Całowałeś jej szyje, obojczyki, dekolt pomału przesuwając się w kierunku brzucha.
Z każdym kolejnym krokiem przypominałeś sobie jej ciało.
Ona wydała z siebie cichy jęk.
Nakręcała cię tym jeszcze bardziej.
Czułeś jak drży pod twoim dotykiem.
Powróciłeś do jej twarzy by ponownie zatopić się w jej malinowych wargach.
W tym samym czasie nadal błądziłeś ręką po jej udach.
Wiedziałeś, że nie długo znów staniecie się jednością.
Bardzo tego pragnąłeś.
Przeniosłeś swoją twarz na brzuch ponownie obdarowując ją pocałunkami.
Wziąłeś ją w ramiona i wszedłeś  w nią tworząc jedno ciało.
 Wsłuchiwałeś się jak wymawiała twoje imię, gdy twoje ruchy stawały się coraz szybsze.
Osiągnęliście szczyt rozkoszy prawie w tym samym momencie.
Położyłeś się obok niej, wciąż trzymając ją w ramionach.
Tym razem to ona cię pocałowała.
Jeździła palcem po twoim torsie, przez co motyle w twoim brzuchu oszalały.
-Kocham Cię-wyszeptałeś zabierając kosmyk włosów z jej twarzy.
Ona nic nie powiedziała.
Usiadła okrakiem na twojej klatce piersiowej i namiętnie pocałowała.
To wyraziło więcej niż jakiekolwiek słowa.

*****************

Witam was moje kochane teraz już oficjalnie. Wracamy do tej mojej telenoweli. Obiecuje wam nie będzie się nudzić i nie będzie tak słodko, choć słodycz też jest potrzebna.Jestem bardzo ciekawa waszych opinii.Kochane moje przez to iż nie było mnie długi czas proszę was abyście mi podawały linki do waszych blogów w SPAM na pewno odwiedzę każdy z nich. A teraz zapraszam was na drugi blog o skokach lecz od innej strony. 

ZAPRASZAM!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
Do napisania za tydzień!



niedziela, 21 sierpnia 2016

11 ''Nauka zapominania "

"Uczucie odrzucenia boli, jednak ból jest gorszy gdy osoba znęca się nad tobą z miłości"

*

Minęło kilka dni.
Kilka, które wydawało się całą wiecznością.
Z utęsknieniem czekałaś na niego.
Głupie co ?
Cholernie tęskniłaś za tym jego głupim uśmiechem, niesfornymi włosami i wiecznie roztrzepanym stylem życia.
Ale to właśnie było w nim urocze.
Był promykiem rozświetlającym twój każdy dzień, jego spojrzenie, zalotny uśmiech i niby przypadkiem wypowiedziane "cześć", rodziło w tobie uczucie, które motywowało cię do dobrego przeżycia kolejnych godzin.
Gdy się rozstawaliście, odliczałaś minuty do ponownego jego widoku na korytarz, czy gdziekolwiek indziej.
Polubiliście się od razu i to tak trwa już tyle czasu.
Wyobrażałaś już sobie jego widok, i to jak rzucasz mu się w ramiona i w tym samym momencie przypominasz o tym , że Anders jest na zawodach z Gregorem, a w Austrii jest Thomas, któremu dałaś nadzieje.
I chodź myśli o Gregorze szybko od siebie odrzuciłaś to Thomas na dłużej zaprzątał twoje myśli.
Nie umiesz o nim zapomnieć.
Nie dobrze.
On miał coś w sobie, dzięki czemu było ci z nim dobrze.
Może to i głupie, bo gdy byłaś na skraju swojego życia będąc z Gregorem marzyłaś tylko o powrocie do Fannemela, a teraz gdy już to się stało to myślisz o innym.
Twoja podświadomość kompletnie Cię nie słuchała.
Żyła własnym światem,a ty pozwalałaś jej na to.
Cholerne myślenie niezależne od Ciebie, bo nawet jeśli chciałaś się skupić wyłącznie na tych pozytywnych myślach, szybko o tym zapominałaś i powracały te niechciane.
Paradoks życia, a może to życie jest paradoksem?

***

-Napiszmy to razem!-usłyszałeś jej radosny głoś wewnątrz małego sypialnianego pokoju. Spojrzałeś na nią, bo miałeś wrażenie że ona nie do końca zdaje sobie sprawę z tego co mówi. Patrzyłeś na nią wymownym spojrzeniem, a ona wciąż tylko się uśmiechała, ochoczo kiwając głową, na znak ze jest na sto procent pewna tego co powiedziała.
-Nie patrz się tak na mnie! To wspaniały pomysł, przecież ty znasz tyle śmiesznych faktów z waszych zgrupowań, że powstanie z tego światowy bestseller.-nadal jednak nie byłeś pewien tego pomysłu.
Mia nie do końca zdawała sobie sprawę z tego co działo się na zgrupowaniach i treningach.
To była istna meksykańska, dramatyczna telenowela. 
-Ale Mia, ja i pisanie? Przecież to nie idzie w parze.-zaprotestowałeś na co ona tylko z uśmiechem pokręciła głową, tak że włosy wpadły jej do oczu.
-Głuptasie przecież to ja będę pisać, nie pozwolę aby twój talent literacki zepsuł tak świetnie zapowiadający się artykuł.-nie miałeś innego wyjścia.
Musiałeś się zgodzić.
Ale postanowiłeś zachować większość sytuacji dla siebie.
Nie chciałeś, by Mia przestała się widywać  z Jacobsenem, jakby dowiedziała się, że po każdym udanym konkursie tańczył przytulańca z Hilde.
I nie, oni nie mieli się ku sobie.
Oni po prostu  płacili za błędy wczesnej młodości.
Może kiedyś jej o tym opowiem. 

***
(Thomas)

Miałeś ochotę wyrwać się z tego świata.
Wyłączyć się na chwile , stanąć obok tego wszystkiego i przyjrzeć się temu z bliska jako kompletnie inna osoba.
Najlepiej by było wejść do jej głowy i zobaczyć, co znaczy dla niej twoje imię.
Jakie ma odczucia, pragnienia i plany względem ciebie.
Pokazywałeś jej za każdym razem jak wiele dla ciebie znaczy, a ona tak jakby nie dopuszczała do siebie myśli, że możesz traktować ją więcej niż przyjaciela
Każdą twoją próbę zbliżenia się traktowała jak żart.
Takie miałeś odczucia.
Chciałeś odpuścić już dawno, by pozostać przyjaciółmi, ale wtedy ona pojawiła się na horyzoncie, a twoje serce zaczynało bić szybciej.
Wbrew twojej woli.
Często chodziłeś pod jej dom, by chociaż na chwile ujrzeć jej twarz, dostrzec jej uśmiech.
Jednak mimo walki, wciąż nie wiedziałeś na czym stoisz.
A gdy już chciałeś wyznać jej jak wiele dla ciebie znaczy.
Kim jej malutka osoba jest dla mojego spragnionego miłości serca, ona każde twoje słowo obracała w żart.
Może nie była gotowa na związek, a może to ty nic dla niej nie znaczyłeś.

***

(Anders)

Droga powrotna jeszcze nigdy tak szybko ci nie ubywała.
Świadomość tego że ona tam jest i czeka na ciebie  zajmowała każdą twoją myśl.
Nie jest jej łatwo.
Wiedziałeś o tym bardzo dobrze.
Ale ze wszystkich sił chciałeś jej pomóc, a twoje siły miały skale większą o sto procent.
Te sto procent więcej nazywa się miłość.
Dla jednych miłość to przereklamowana sprawa, to trwanie w jednym związku tylko dlatego by nie zostać sami. Nie odczuwają żadnego uczucia oprócz zwykłego przyzwyczajenia do danych osób.
Dla innych miłość jako uczucie nie istnieje, nie wierzą w pożądanie, tęsknotę za drugą osobą w szczęście i szczęśliwą rodzinę do końca swych dni.
Dla nich miłość to jedynie słowo zawarte w słowniku, nie niosące ze sobą żadnych uczuć.
A dla kompletnie skrajnych przypadków miłość to coś bez czego nie mogą żyć.
Pragną kochać i być kochanym.
Chcą ufać innym.
Mieć oparcie w osobie, która poza nimi nie widzi świata.
Chcą odczuwać pożądanie i namiętność we dwoje.
Stworzyć coś co będzie towarzyszyć im do ostatniego oddechu.
Ty należałeś do tego ostatniego typu człowieka.
Dlaczego?
Miałeś typowe objawy, które w pierwszej fazie nazywają się zauroczeniem.
Później to przeradza się w zakochanie, a w nieuleczalnej postaci nosi nazwę 'kochania".
Nie można się odkochać.
Nawet jeśli dana osoba odejdzie, skrzywdzi to uczucie na zawsze w nas pozostanie.
Może zgasnąć.
Ale nadal będzie się tliło na dnie naszego serca, czekając na kawałek podpałki by znów zapłonąć.
Tym może być nawet słowo wypowiedziane przez ukochanego.
Stara miłość ne rdzewieje.
Można zakochać się ponownie, lecz kocha się tylko raz.
Bez interesownie i na zawsze.
Nawet gdy się jest osobno.


czwartek, 3 marca 2016

10 " Ciche wyznania "




Dwa dni później

Siedziałaś na łące przed twoim rodzinnym domem i nie mogłaś uwierzyć, że jesteś teraz w ukochanej Skandynawii, wśród ukochanych ludzi i ulubionej krowy " Milagros".
Uśmiechałaś się bo nie mogłaś uwierzyć, że jesteś tu w tym miejscu.
Wszystko było idealnie, poza twoimi uczuciami.
Anders wyjechał na zgrupowanie, a ty miałaś w planach ułożenie swoich myśli.
Życie jest pogmatwane.
Jeszcze niedawno ofiara Gregora, potem na linii życia i śmierci, a teraz zaplątana wśród własnych myśli.
Życie to jednak jest śmieszne nie?
Wszyscy mówią, kieruj się sercem, a co z rozumiem?
Co gdy Rozum mówi to co powinnaś zrobić by nie cierpieć, a serce tak bardzo pragnie, choć wie ze nie powinno.
Bardzo byś chciała na nowo zaufać swemu sercu, ale tak ciężko Ci było to zrobić po przygodzie z Gregorem.
 Chciałaś zostać sama.
Nie na zawsze, na chwile.
Ponieść się w głąb swoich myśli, postarać się zapomnieć o miłości, a skupić na rodzinie.

***

Lekki powiew wiatru rozburzył twoje włosy, niesfornie i tak zawsze ułożone.
Maszerowaliście razem wzdłuż plaży w wschodnim skrzydle Marsylii. 
Nie przepadałaś za morzem.
Góry to był twój żywioł, kochałaś je.
Ale uwielbiałaś tez patrzyć na fale rozbijające się o brzeg, jednak góry wygrywały ze wszystkim.
Wasze pierwsze wspólne, dłuższe wakacje. 
Byliście tak w siebie zapatrzeni, zakochani.
Gregor nie odstępował Cię na krok, był twoim dobrym aniołem, którego obecności potrzebowałaś.
Trzymaliście się za ręce, jego dotyk potrafił doprowadzić Cię do stanu nieważkości.
-Może kolacja dziś w knajpce na plaży hmm?-zapytał Cię, odciągłaś na chwile swój wzrok od morza i głęboko popatrzyłaś mu w oczy. Pięknie się do ciebie uśmiechnął, a ty lekko pokiwałaś głową na znak że się zgadzasz. Objął Cię od tylu delikatnie , jakby się bał, że zrobi ci krzywdę.
Uwielbiałaś gdy tak robił, czułaś że mu na tobie zależy.
-A wiesz co? Pojedź ze mną do Norwegii-wypaliłaś nagle, jego uśmiech szybko zbladł, obrócił się do ciebie plecami:
-Mam lepszy pomysł. Pojedz ze mną do Austrii.-popatrzyłaś na niego, wtedy nie miałaś pojęcia, ze ta decyzja przyniesie tyle zła dla ciebie. 


***

 Widziałeś ją. Taką rozpromienioną.
Zupełnie inna.
Ale tylko kilka sekund, mignęła przed twoimi oczami.
Obserwowałeś ich jak wsiadali do taksówki, jechali na lotnisko.
Skąd wiedziałeś?
Te walizki wkładane do bagażnika nie mogły wskazywać nic innego, tym bardziej że była razem z nim.
I to bolało Cię najbardziej.
Ona była twoja i tylko twoja, nikt oprócz ciebie nie mógł jej dotykać!
Chciałeś krzyczeć, że ma ją puścić!
Nie rozumiałeś ją , dlaczego chciała uciec od ciebie?
Czy było jej z tobą tak źle, że musiała uciekać.
Przecież kochałeś ją najbardziej na świecie, okazywałeś jej to zawsze.
Owszem może byłeś zbyt stanowczy.
Ale robiłeś to ze względu na swoje uczucia, które żywiłeś do niej.
Ostatnio była jakaś inna, cicha , jakby się ciebie bała.
Ale nauczono cię, że kobieta powinna mieć zawsze respekt do swojego mężczyzny.
Dlatego tłumiłeś jej każdy bunt.
Przecież wszystko było idealnie, nieprawdaż?
Kupiłeś nawet pierścionek, który chciałeś podarować jej tamtego dnia, gdy miałeś wrócić z zawodów.
Ale nic nie było jeszcze straconego, prawda?
Przecież oficjalnie nadal jesteście razem.
Niczego nie skończyła, nie powiedziała ci nic prosto w twarz.
Ale przede wszystkim ty nie skończyłeś tego co było między wami.

***

Kolejne starty, tym razem w Wiśle.
Po pierwszej serii byłeś liderem, co było dziwne.
 Twoja forma nie była w pełni swoich możliwości.
Tym bardziej że sporo konkursów  opuściłeś.
Ale teraz po powrocie do Norwegii Mii twoje nastawienie zmieniło się diametralnie.
Miałeś motywacje, której wcześniej Ci brakowało.
Myśl, że ona tam czeka na ciebie, dodawało Ci siły.
Chciałeś wypaść jak najlepiej, aby ona była z ciebie dumna.
Wszystko się poukładało? Nie to było tylko złudzenie, czułeś że była jakaś inna.
Moze to była wina traumy jakiej przeszła, wypadku.
Na pewno zostawiło to ślad w jej głowie, najważniejsze było dla ciebie to że znów mogłeś usłyszeć jej głos, poczuć jej dotyk i zapach.
Złość pojawiała się tylko wtedy gdy widziałeś Gregora.
Chciałeś mu porządnie natłuc za to, że przez taki długi okres czasu torturował twoją ukochaną.
Ale nie mogłeś zrobić tego teraz.
Nie w środku sezonu, bo narobiłbyś za dużego szumu.
Nie teraz, gdy rany są wciąż świeże.
Jego perfidny uśmiech, jakim obdarowywał Cię za każdym razem gdy go spotkałeś mówił Ci ze to nie jest koniec z jego strony.
Bałeś się tego co on może wymyślić
Bałeś się o Mie, ale wiedziałeś że w Norwegii jest bezpieczna.
Nie zostawiłeś jej tam samej, była ze swoją rodziną.
Ale wykorzystałeś też kolegów, którzy nie pojechali na Puchar Świata.
Mieli jej pilnować, sprawdzać czy nikt obcy się wokół niej nie kręci, codziennie na wieczór dawali Ci znać czy wszystko jest dobrze.
Może innym mogło wydawać się dziwne, ale martwiłeś się o nią.
Nie chciałeś pozwolić na to by po raz kolejny cierpiała.
Nie chciałeś jej po raz kolejny stracić po prostu.

***







 

piątek, 20 listopada 2015

Coś zupełnie innego

Wiem, nie było rozdziału bardzo długo i nie wiem kiedy się pojawi. W dodatku zaniedbałam wasze blogi za co bardzo przepraszam, postaram się to nadrobić. Ale dość długo pracowałam nad nowym projektem który ruszy jutro w dniu rozpoczęcia PŚ ZAPRASZAM WAS BARDZO SERDECZNIE!

wtorek, 1 września 2015

09 "Wyznania"


"Lecę tam, gdzie chce..."


-Co?! Jak to wyjeżdżasz!-jego krzyk rozniósł się po mieszkaniu, spojrzałaś na niego.
Rozumiałaś jego zdenerwowanie. Ale on też musiał zrozumieć Ciebie.
-Zrozum chcę się odciąć od tych wspomnień, od niego.-wydukałaś, twoje słowa pomieszały się ze łzami, które uroniłaś 
-A ja? Nie wiedziałem co się z tobą dzieje, urwałaś kontakt od tak sobie! To co było między nami nic dla ciebie nie znaczyło.- zrobił to. Wywołał wspomnienia, uroniłaś łzy. 
Był dla ciebie ważny, bardzo ważny.
Ale jednak przez te wszystkie lata, wciąż wspominałaś Andersa.
Wszystkich do niego porównywałaś. Był dla ciebie idealny.
-Dobrze wiesz ze nie! Byłeś, jesteś osobą która bardzo mi pomogła. Jesteś dla mnie bardzo waży, ale chcę w końcu wrócić do ojczyzny!-teraz to ty uniosłaś głos. 
Bolało Cię to że cię nie rozumie, ale czego mogłaś od niego wymagać.
Mógł poczuć się wykorzystany.
Pokręcił głową lekko, nagle przyciągnął Cię do siebie i mocno pocałował.
Trwaliście w pocałunku, kazde po kolei chciało dominować.
Jego dłonie zaczęły błądzić po twoim ciele.
I choć wiedziałaś do czego to prowadzi to nie chciałaś przerywać.
Kochaliście się subtelnie, tak jak kiedyś.
Tylko że to miał być już ostatni raz. 


***

Wyszła 3 godziny temu i nadal jej nie ma.
Martwiłeś się, dopiero co ją odzyskałeś i znowu ci znika.
Dzwoniłeś, ale nie odbierała.
Nie wiedziałeś gdzie jej szukać. Czułeś od niej dystans, jakby się bała że znów się do siebie zbliżycie.
Miałeś ochotę ją pocałować i znów poczuć ten smak.
Ciężko było ci zblizyć do niej. 
Usłyszałeś, że ktoś otwiera drzwi. Szybko pobiegłeś do nich i zobaczyłeś ją.
Posłała Ci lekki uśmiech, który odwzajemniłeś.Nie umiałeś się na nią gniewać. Zbyt długo na nią czekałeś by znowu się z nią sprzeczać o drobnostki.
-Cześć, co robiłeś?-zapytała jako pierwsza wymijając cię w przedpokoju.
-Spakowałem walizki.-powiedziałeś i przeniosłeś swój wzrok na spakowane walizki w kącie pokoju.
-Ah, no tak kiedy wylatujemy?-zapytała z lekkim uśmiechem, podeszłeś do niej i lekko ją objąłeś
-Dziś wieczorem, w sumie to za 4 godziny mamy lot do Oslo.-powiedziałeś i mocno się uśmiechnąłeś.
-Tak szybko?!-odpowiedziała zdziwiona.
-A na co czekać? Zbyt długo tu byłaś, czas zacząć nowe życie.- z tym zgadzałeś się w stu procentach.
Koniec z bólem i cierpieniem, teraz już się nie poddasz, od tak już nie pozwolisz jej odejść.

***

Zawsze coś szło nie tak. Nigdy nie było tak jak chciałeś.
Ty ją naprawdę kochałeś.
Tak Gregor Schlierenzauer też potrafi kochać, tylko inaczej.
Raz jesteś czuły, kochany nawet romantyczny, a raz zaborczy i agresywny.
Byłeś z nią szczęśliwy, bo kochałeś ją najbardziej na świecie. Nikt nie miał prawa Ci jej zabrać.
Była twoja już do końca, twa mała Mia.
Norweżka zawróciła Ci w głowie przy pierwszym spotkaniu, a ten stan utrzymuje się do teraz.
Obudziła się, wyzdrowiała to wiesz, ten fakt uszczęśliwił Cię do granic.
Ale do cholery dlaczego dowiadujesz się tego przypadkiem od Michaela!?
Przecież nadal byliście parą, ty o tym zadecydowałeś.
A myśl, że cały czas jest przy niej Fannemel doprowadzała Cię do granic szału.
Ktoś inny dotykał twoją kobietę !
To było nie dopuszczalne. Nie pozwolisz na to. Nie dopóki żyjesz.
Zyjesz z nią.

***
(Thomas)

Zabolały Cię jej słowa. Przez ten czas miałeś nadzieję, że ona będzie z tobą. Że pokocha tak jak ty ją.
A teraz? Pewnie jest już w powietrzu, trzymając za rękę Andersa.
Ale wiesz, ty wiesz najlepiej jak bardzo za nim i za Norwegią ona tęskniła.
Z jednej strony byłeś szczęśliwy, bo ona była , a z drugiej strony już tęskniłeś.
Chodź wyjechała kilka godzin temu.
Wiesz, że z Andersem nie masz co się o nią bić.
Ale spróbować nie zaszkodzi tym bardziej że czujesz do niej coś więcej.

***

-Lot z Wiednia do Oslo rozpocznie się za 10 minut. Prosimy o zapięcie pasów i przygotowanie się do startu. Dziękujemy.-głos Stewardesy docierał do ciebie ze zdwojoną siłą.
W końcu miałaś spełnić swoje marzenie i wrócić do ojczyzny.
Anders złapał Cię delikatnie za rękę, gdy zamknęłaś oczy i powoli wzbijaliście się w górę. 

Kochane moje rozdział taki przejściowy, krótki.
Cóż zaczęła się szkoła, a ja w tym roku zaczynam ostatnią klasę gimnazjum. 
I wiecie egzaminy, i takie inne mnie czekają.
Postaram następny dodać w weekend ale nie wiem czy dokładnie wtedy się pojawi.
Ale możecie być pewne że nie będzie ten czas oczekiwania za długi.
Życzę wam owocnego nowego roku szkolnego dla tych co jeszcze się uczą!
Całusy, Weronika! 
  





poniedziałek, 24 sierpnia 2015

08 " W amoku"


"I'm Supergirl"

-Gdzie ja jestem!? Co się dzieje?-setki pytań wypowiedzianych przez twoje usta. 
Byłaś w amoku, obserwowałaś jego twarz, jego każdy ruch. 
Nie mogłaś uwierzyć, że to on twój wytęskniony blondyn. Jego tęczówki wpatrywały się w twoje, delikatnie całował twoją dłoń, podłączoną do setki kabli. 
-Miałaś wypadek, ale spokojnie jestem tu i nikomu nie pozwolę Cię już krzywdzić.-powiedział łzy napływały ci do oczu, długo wyczekiwany moment właśnie trwa. 
Chciałaś by ta chwila trwała wiecznie był dla ciebie jak powietrze.
Nie wiedziałaś ile byłaś w śpiączce, ani ile czasu on siedział przy tobie
Nic się Nie liczyło, tylko wy. Wyczuwałaś wzruszenie w jego duszy. Nic już nie miało znaczenia, nawet Gregor.
Chciałaś o nim zapomnieć, już nigdy go nie spotkać. Uciec z Andersem do Norwegii, i zostać tam już na zawsze w jego objęciach. 
Ale on wciąż był tylko przyjacielem, najlepszym przyjacielem.
Chciałaś to niszczyć?
-A powiedz mi, co tu robisz, kto Ci powiedział?-zapytałaś, podnosząc się delikatnie o pozycji siedzącej. Uśmiechnął się, twoja dociekliwość znów dawała o sobie znać.
-A więc, chciałaś uciec i wtedy stał się ten wypadek, wtedy znalazł Cię Michael, którego poprosiłem by sprawdził co się z tobą dzieję. Martwiłem się o ciebie.-powiedział, a ty tak po prostu go przytuliłaś, jednocześnie spełniając swoje największe marzenie od kilku lat.
Wtedy nie myślałaś o tym człowieku, któremu zaufałaś w najtrudniejszym okresie twojego zycia. 

***

-Poczekaj daj mi usiąść.- powiedziałaś do Norwega.
-Już nie mogę się doczekać, gdy wyjedziemy do Norwegi, razem.-jego radość roznosiła się po cały pokoju hotelowym. O dziwo były tu wszystkie twoje rzeczy. Cieszyło Cię to , bo nie musiałaś znów wchodzić do domu, z którym wiązały się twoje najgorsze wspomnienia.
-Spokojnie, najpierw muszę coś załatwić, a potem " Witaj Norwegio!"-po raz pierwszy od dłuższego czasu zaśmiałaś się sama z siebie, nie pod przymusem. Leżeliście na łóżku wtuleni w siebie.
Stęsknieni za swoimi ciałami. Przyległaś do niego mocniej. Chciałaś jak najmocniej poczuć jego zapach, dotyk. Był twoim narkotykiem, i choć czułaś że on chce czegoś więcej niż tylko przyjaźni to wciąż się wahałaś. Lecz ty tego też bardzo chciałaś. Mimo wszystko myśl o tym że przez to możesz stracić najlepszego przyjaciela, bo powinie wam się noga była silniejsza.
-A można wiedzieć co?-zapytał całując Cię w czoło delikatnie. Obróciłaś się do niego. Ale nie powiesz mu prawdy. Mógłby wtedy pomyśleć o tobie w inny sposób. Chciałby pewnie iść tam razem z tobą, ale to była twoja znajomość, i nie mogłaś wyjechać bez rozmowy. Nie chciałaś.
-Hmm może zostawię to dla siebie.-szepnęłaś.

***

-Obudziła się chłopaki obudziła !!!!-krzyczałeś na całą hale, odczytując sms-a od Andersa, nie zważałeś na to że obok ciebie byli trenerzy i Gregor. Radość roznosiła Cię od środka.
-To świetnie już myślałem że to sen zimowy.-powiedział Fettner, który zawsze mówił za dużo, licząc na to że ktokolwiek zaśmieje się z jego żartów, lecz nigdy nikt się nie śmiał. Nigdy.
Stefan zaczął tańczyć swój dziki taniec zwycięstwa, kręcąc przy tym nie miłosiernie mocno biodrami na boki, przez co zrobiłeś kilka solidnych kroków w tył przy nie przeszkadzać przyjacielowi.
Wszyscy bardzo się cieszyli i mówili w jaki to sposób nadrobią czas z Mią, gdy się spotkają, tylko Gregor był cicho.
Nikt od czasu wyjścia prawdy na wierzch z nim nie rozmawiał. Omijają go szerokim łukiem.
A Norwedzy tylko czają się za drzewami by jak tygrys zaatakować Schlierenzauera.
Był człowiekiem, który skrzywdził kobietę i nadal bezczelnie sądził, że to z miłości.
Nie mogłeś tego zrozumieć.

***

Przemierzałaś kolejne schody , by stanąć przed jego drzwiami.
Wahałaś się, neie wiedziałaś co masz mu powiedzieć.
Przecież ostatni raz widziałaś go w sumie w czasie, kiedy Gregor zaczynał się awanturować.
Ale wtedy to nie miało jeszcze takiej siły.
Był twoją odskocznią od codziennej rzeczywistości.
Poznałaś go na jednym z konkursów, gdy jeszcze skakał.
Po jakim czasie stał się jedyną osobą z którą mogłaś normalnie porozmawiać.
To on wysluchiwał twoich żalów po kolejnych awanturach z Gregorem.
Radził,  pocieszał.
A później stał się twoim kochankiem.
Spędzaliście ze sobą wspaniałe chwile.
Czulas od niego to ciepło, którego bardzo Ci brakowało.
Bardzo przypominał Ci Andersa.
Tęskniąś za nim,  Ale wstydzilas się przyznać do błędu.  A potem?
Gregor stał się agresywny,  bił,  Nie wypuszczać z domu.
Urwalas z nim kontakt mimo tego ze dzwonił setki tysięcy razy.
Zapukalaś delikatnie do drzwi.
Po chwili ujrzalas  jego twarz.
-Mia?  Chodź co środka. -powiedział, na co ty przekroczyłaś próg mieszkania.
-Byłem w szpitalu kilka razy,  byłaś w śpiączce,  widziałem też ze był przy tobie on. -powiedział jakby smutnym tonem.
Przytuliłaś co mocno. O wszystkim wiedział.-Dlaczego mi nie powiedziałaś ze Gregor Cię bił?.-zapytał dotykając Twojego policzka.
-Bałam się Thomas. -przyznalaś na co on delikatnie Cię pocalowal.
Wyrzuty sumienia dały o sobie znać.
Anders czekał tam na Ciebie.
Ale ty nadal nie wiedzialas czy chcesz wchodzić w coś z nim.
Mimo że darzylas go ogromnym uczuciem.
-Wracam do Norwegii Morgi,  Z Andersem.


Witajcie moje kochane!  
Zaskoczone? 
Cóż ja trochę tak,  moja wyobraźnia znów się uruchomiła. 
To ostatni rozdział na tych wakacjach. 
(Nie chce do szkoły! )
Kolejny niebawem. 
Zapraszam do zakładki informowani i do komentowania bo to cholernie motywuje!  
Buziaki! 

czwartek, 13 sierpnia 2015

07 "Nieznajomy"


"Miłość? Przereklamowane uczucie bogatych"

Czasami zastanawiałeś się czy gdybyś położył się pod jej taksówką, odjechałaby? 
Czy zaryzykowała by twoich zdrowiem? A jednak zaryzykowała swoim własnym szczęściem, imitacją miłości. 
Każda kolejna myśl o tym, doprowadzała Cię do płaczu.
Niby mężczyźni nie płaczą nie? 
Niezły absurd.
Każdy jest zdolny do płaczu, płacz jest jakby wewnętrzną kąpielą. Oczyszcza ze złych emocji i eliminuje smutek.
Biłeś się z myślami, wszystkimi o niej.
Ona zawsze była twoim promykiem w ciągu dnia i najpiękniejszą z gwiazd na nocnym niebie.
Potrafiła rozgrzać i ochłodzić w odpowiednich momentach.
I chodź może powinieneś po jakimś czasie zapomnieć o niej, to jednak o prawdziwej miłości nie da się zapomnieć. 
Wiara zawsze umiera ostatnia.
Od tamtej pory przebywałeś w Austrii bez przerwy, nie mogłeś jej opuścić.
Ciągle wierzyłeś, że się obudzi.
A Gregor?
Tydzień po tym jak się dowiedział co się stało wyjechał do innego miasta.
Nie potrafił spojrzeć na nią, a tym bardziej na Ciebie.
Może bał się że taka konfrontacja może się skończyć źle.
A tego byłeś pewien.
Tom wrócił do Norwegii, musiał dalej kontynuować sezon, tak samo jak Michael, który wyleczył już kontuzje.
A mimo to w wolnych chwilach wpadał by dowiedzieć się co z Mią.
Chyba znalazłeś przyjaciela.
Dobrze było odezwać się do kogoś, w obecności śpiącej królewny.

***

(Gergor)

-Ty gnoju, tyle czasu ją krzywdziłeś, a teraz gdy jest na granicy ty nawet nie odwiedziłeś jej w szpitalu, gdzie jest przez Ciebie!-dobitne słowa wypowiedziane przez Michaela docierały do ciebie z podwójną siłą. Dobrze wiedziałeś że to twoja wina, ale bałeś się cholernie się baleś spojrzeć na nią, na co, co z niej zrobiłeś przez ten czas. I Anders, on byl przy niej cały czas i na samą myśl o tym nerwy szarpały tobą. Zazdrość? Tak, ale i wstyd, że katowałeś kobietę, którą cholernie kochasz.
-Zostaw mnie! Nic nie wiesz!-wykrzyczałeś w jego twarz, gdy puścił twe ramiona.
-Jak to nic!? Blisko 2 lata ją biłeś i niszczyłeś psychicznie!-krzyczał nadal, ale teraz słyszałeś go jakby przez mgłę.  Wszystko było Prawdą.
 Zniszczyłeś ją, zniszczyłeś siebie.
Ona była twoim uzależnieniem. Twoim wszystkim.
Było Ci wstyd tego co zrobiłeś, ale wiesz że dzięki temu była z tobą dłużej.
Dzięki  temu , że byłeś zaborczy i kazałeś jej się bać ona nie odeszła od ciebie.
I nie odejdzie, nie pozwolisz na to.

*

(Anders)

-Proszę pana nie wie pan co to za mężczyzna przychodzi późnymi wieczorami do pacjentki?-pytanie pielęgniarki zadziwiło Cię. Ktoś odwiedza Mię gdy ciebie nie ma? Kto to może być?
-A jak on wygląda?-zapytałeś ją by dowiedzieć się kto nachodzi twoją ukochaną.
-Średniego wzrostu blondyn, przystojny dobrze zbudowany- powiedziała obca ci kobieta. Nie miałeś pojęcia blondyn? Przecież Michi był na zawodach to nie mógł byc on.
Czy Mia miała tu jakiś innych znajomych? Może to jakiś szaleniec?
Chory bandyta zbiegły z psychiatryka?
Wiesz że ta teoria jest raczej nie możliwa a jednak twój mózg wymyślał nowe, coraz dziwniejsze historie.
Nie mogłeś choć na chwile zapomnieć o tajemniczym mężczyźnie.
Trzymałeś Mie za rękę i pytałeś kiedy się obudzi, lecz ona wciąż tylko miarowo oddychała bez żadnego znaku dającego Ci nadzieję.


-Wiesz? Kiedyś tu była skocznia, w sumie nadal jest ale w postaci ruin. Zaniedbana i nie nadająca się kompletnie do użytku.-powiedziałeś patrząc na porośnięty trawą zeskok i rozbieg. Łzy cisnęły Ci się do oczu. Mocniej zacisnęła swoją dłoń na twojej.
-Skakałeś tu?-zapytała przytulając Cię, jej wzrok także spoczywał na pozostałościach skoczni .
-To była moja pierwsza skocznia. Tu oddałem pierwszy skok i pierwszy raz wygrałem zawody.-westchną, przeniósł wzrok na ciebie.- Kiedyś obiecałem sobie że wykupie tą skocznie, odremontuje i założę klub dla dzieciaków by mogły skakać tak jak zrobiłem to ja.-podarowałeś jej uśmiech, który odwzajemniła. Siedzieliście tak wtuleni w siebie, nadal jako przyjaciele...

Tak nadal tak było.
Nic się nie zmieniło, ona spała, a ty czuwałeś. Jej klatka piersiowa równomiernie podnosiła się i opadała. To był jedyny znak, że jest tu z tobą choćby nawet duchowo.
Zamykałeś się w sobie, a jedyne słowa które wypowiadałeś w ciągu dnia to pytania do lekarzy, które wciąż brzmiały tak samo "Kiedy? ", czasami dzwonił Michi by zamienić z tobą kilka słów. Ale najwięcej rozmawiałeś z nią, nie oczekując od niej odpowiedzi, bo jak?
Miesiąc okrągły miesiąc mieszkasz w szpitalu, bo czego nie robi się dla miłości.
Lekarze pomału tracą nadzieję, ale ty ciągle w niej trwasz, jak na miłość przystało.
Patrzysz teraz na nią przez szybę, nie oczekując żadnego jej ruchu, po to by ona cię zaskoczyła.
Wbiegasz do sali, gdy zauważasz minimalny ruch powieki.
Pomału je otworzyła,by wypowiedzieć te słowa:
-Co się stało? Anders!?...

Proszę wybaczcie mi tą mega długą przerwę. Ale mam nadzieję, że teraz uda mi się wrócić na dłużej. Jest progres co do fabuły mam nadzieję, że was to cieszy. Kochane zaniedbałam wasze blogi wiem, ale po tak długim czasie już nawet nie wiem gdzie bywałam, jakbyście mogły zostawcie linki do waszych blogów w komentarzach lub w SPAM. 
Do następnego!